Menu

Kulturą sycąc głód prawdziwego życia...

1200 recenzji i opisów filmów, 8 lat istnienia, niezmiennie szczere opinie

Hulaka w żelaznej masce bawi niespecjalnie oryginalnie

komet007

Iron ManIron Man (USA, 2008) reż. Jon Favreau

Nic nowego - chciało by się rzec, a jednak bawi. Fabuła jest banalnie wręcz prosta: przełom do stania się superherosem, mozolne do niego dorastanie i pierwsza poważna konfrontacja ze złem. Główny bohater to genialny inżynier, potentat na rynku broni, ale zarazem utracjusz i hulaka. Przez życie idzie nie trzeźwiejąc, aż pewnego dnia, po demonstracji swoich najnowszych wynalazków w Afganistanie, porywają go terroryści i chcą aby dla nich pracował. Wtedy następuje wielki przełom i Stark wymyśla nowoczesną zbroję [acz zrobioną w warunkach polowych], dzięki której ucieka. Po powrocie do domu z gorliwością neofity demonstruje swój dopiero co odkryty pacyfizm i zamyka swoją fabrykę. A to nie wszystkim się podoba. W domowym zaciszu dopracowuje koncepcję inteligentnego pancerza [tym samym stając się Iron Manem]. Trwa to trochę, ale takie są prawa pierwszych części wieloodcinkowych fabuł [bo już są zapowiedziane następne odcinki] - żeby móc być bohaterem, trzeba być do tego jakoś przygotowanym. W końcu dochodzi do konfrontacji z pierwszym poważnym przeciwnikiem. Co ratuje ten film od nudy? Na pewno postać Starka i kreujący ją Robert Downey Jr. Aktor świetnie pasuje tu do bohatera [w rzeczywistości chyba by się nieźle dogadywali]. Bardzo dobrze pod względem aktorskim wypada również Jeff Bridges - z początku prawie nie do poznania dzięki zmianie wizerunku. Nawet Gwyneth Paltrow jest całkiem znośna - choć akurat specjalnie nie ma co zagrać. Całość jest podana bez patosu, z ironią i dystansem.
Film ten jednak ukazał się na ekranach już po dwóch Batmanach autorstwa Christopera Nolana. I wobec takiego odniesienia trzeba przyznać, że „Iron Man" jest aż za bardzo klasyczny i gdyby nie zdystansowany główny bohater, to było by wręcz nudno.
Ogólnie, jak ktoś lubi takie komiksowe fabułki - powinien być zadowolony [ale raczej nie powalony na kolana]. Ale jeżeli potencjalny widz oczekuje czegoś więcej: czy nowoczesnego klimatu, pogłębionych rysów psychologicznych postaci, czy mało schematycznego podejścia do fabuły to niech lepiej odpuści sobie seans.

© Kulturą sycąc głód prawdziwego życia...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci